AZS Politechnika Warszawska

04.11.11
Kolejny piękny mecz, „Resovia była na widelcu”



Dwa i pół tysiąca zgromadzonych w Arenie Ursynów kibiców było świadkami kapitalnego meczu. Choć AZS Politechnika Warszawska po heroicznym boju uległa 2-3 Asseco Resovii Rzeszów, nikt nie wyszedł z hali zawiedziony. Siatkarze obu drużyn stworzyli piękne widowisko.

- Zabrakło nam determinacji. O przegranej zadecydowały szczegóły - powiedział na konferencji prasowej nieco przygnębiony trener Radosław Panas. - Moi zawodnicy momentami grali mecz życia, a momentami byli wyraźnie słabsi od rzeszowian. Żałujemy, bo zwycięstwo było naprawdę o krok - dodał. - Mieliśmy rywali na widelcu, a nie potrafiliśmy ich dobić - skomentował z kolei kapitan Politechniki, Marcin Nowak.

Już od pierwszych akcji widać było, że gracze Politechniki nie wystraszyli się naszpikowanej gwiazdami Resovii. Bardzo odważnie grali w ataku, a w polu zagrywki byli nad wyraz agresywni. Czujnie także zachowywali się w bloku. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Po wznowieniu gry ich zagrywki były jeszcze mocniejsze. Rzeszowianie jednak dobrze radzili sobie w przyjęciu. Do czasu, kiedy za linią dziewiątego metra stanął Wojciech Żaliński. Po jego dwóch asach serwisowych, przy prowadzeniu stołecznych 15:11, o czas poprosił trener Andrzej Kowal. Pobudził swoich zawodników. Po powrocie na parkiet potężnymi atakami popisywał się Gyorgy Grozer. Nie robiło to wrażenia na Damianie Wojtaszku i Patricku Steuerwaldzie, którzy świetnie ustawiali się w obronie i podbijali zbicia Niemca. Kiedy zaś do puli udanych zagrań Politechniki Ardo Kreek dołożył jeszcze blok, na tablicy było już 20:15 i drugi czas wziąć musiał trener Kowal. Jego podopieczni odrobili dwa punkty, ale po potężnej, punktowej zagrywce Kreeka, znów byli bezradni; 22:17. Chwilę później serwis w siatkę Nowakowskiego dał Akademikom pierwszą i jak się okazało jedyną piłkę setową. Od razu bowiem została ona wykorzystana. Nieczyste odbicie Macieja Dobrowolskiego, który kilka chwil wcześniej zastąpił na parkiecie Lukasa Tichacka, dało Politechnice zwycięstwo 25:20.

Drugą partię Resovia rozpoczęła w składzie z Marko Bojiciem, który zastąpił słabo spisującego się Paula Lotmana. Reprezentant Czarnogóry świetnie wprowadził się w mecz. Jego potężne zagrywki dały gościom prowadzenie 4:0; o czas poprosił trener Radosław Panas. Przerwa jednak nie przyniosła rezultatów. Serwisy Gyorgy Grozera rozbiły defensywę „Inżynierów”; 9:2. Dopiero przy tym wyniku warszawianie zaczęli łapać swój rytm. W następnych akcjach zgromadzeni w hali kibice byli świadkami wymiany ciosów pomiędzy Bojiciem a Pawłem Mikołajczakiem. Ozdobą tej części seta był pojedynczy blok Patricka Steuerwalda na Oliegu Achremie, który zmniejszył stratę Politechniki do trzech „oczek”. Po drugiej przerwie technicznej bohaterem dwóch akcji z rzędu był Marcin Nowak. Kapitan Akademików najpierw zablokował Grozera, a następnie posłał rywalom asa serwisowego; 16:14 dla Resovii. Goście wyszli jednak z opresji. Achrem skończył atak, a na zagrywkę poszedł Tichacek. Czech dwukrotnie zaskoczył przyjmujących Politechniki. Efekt? 20:15 dla „Pasów” na tablicy wyników. Podopieczni Andrzeja Kowala nie wypuścili już z rąk zwycięstwa. Seta atakiem z szóstej strefy zakończył Marko Boijć.

Trzecią odsłonę efektownym blokiem na Oliegu Achremie otworzył Ardo Kreek. Estoński środkowy formą błyszczał również w polu zagrywki. Jego as serwisowy dał Politechnice prowadzenie 3:1. Tuż przed pierwszą przerwą na kosmetykę parkietu, dzięki skutecznej kontrze Krzysztofa Wierzbowskiego, przewaga stołecznych wzrosła do trzech punktów. Rzeszowianie nie mogli więc zwalniać rąk w polu zagrywki. Politechnika w swoich szeregach ma jednak Damiana Wojtaszka. Dwudziestotrzyletni libero doskonale radził sobie nawet z atomowymi serwisami Gyorgy Grozera i Marko Bojicia; 12:9. Kiedy Grozer pomylił się w ataku (13:9), trener Andrzej Kowal zdecydował się dokonać podwójnej zmiany. Na boisku pojawili się Adrian Gontariu i Maciej Dobrowolski. Rumuński atakujący od razu zapoznał się ze stołecznym blokiem, na siatce zatrzymał go bowiem Wierzbowski; 16:12. Siatkarze z Podkarpacia nie poddawali się. Zagrywki Bojicia i ataki Grozera po raz kolejny sprawiły problemy warszawskim przyjmującym; 20:19. Chwilę później, po autowym ataku Wierzbowskiego, na tablicy widniał już remis – po 21; czas wziął trener Panas. Wierzbowski szybko zrehabilitował się. Kontra i atak w jego wykonaniu dały Politechnice piłkę setową; 24:22. Pierwszą obronili goście, ale przy drugiej i potężnym uderzeniu z prawego skrzydła właśnie Wierzbowskiego byli już bezradni.

Mocne zbicie z prawego skrzydła w wykonaniu Pawła Mikołajczaka rozpoczęło czwartą odsłonę meczu. Gracze Politechniki czuli, że faworyzowana Resovia jest tego dnia „do ugryzienia”. Za szybko stracili jednak koncentrację. Atomowe kontry Gyorgy Grozera i Oliega Achrema momentalnie wyprowadziły gości na prowadzenie 6:3. Swój udział miał w tym także sędzia prowadzący spotkanie – Grzegorz Jacyna, który – mimo iż był dosłownie metr od akcji – nie zauważył, że Achrem zaatkował w antenkę. „Inżynierowie” nadal nie mogli wrócić do swojego rytmu gry. Po asie serwisowym Lukasa Tichacka rzeszowianie prowadzili 10:5. Sprawy w swoje ręce wziął Ardo Kreek, który tego dnia był jedną z najjaśniejszych postaci w zespole Radosława Panasa. Estończyk najpierw czujnie zachował się na siatce, a następnie atomową zagrywką pokonał Marko Bojicia; 11:9 dla Resovii. Niestety dla stołecznych ich skrzydłowi nie byli już tak skuteczni jak środkowy z zagranicy. Po bloku Piotra Nowakowskiego na Wojciechu Żalińskim „Pasy” znowu prowadziły pięcioma punktami, tym razem 14:9. Na drugiej przerwie technicznej, po asie serwisowym Grozera, przewaga gości wynosiła już sześć „oczek”. Radosław Panas sytuację ratować próbował zmianami: Krzysztofa Wierzbowskiego zastąpił Maciej Krzywiecki, a Pawła Mikołajczaka – Grzegorz Szymański. Na nic się to zdało. Stołeczni bowiem popełniali błąd za błędem, a rzeszowianie spokojnie zmierzali do zwycięstwa w tej partii; 22:13 po punktowej zagrywce Tichacka. Dzieła dokończył Achrem, który jak z armaty huknął z lewego skrzydła. Przyjezdni zwyciężyli 25:17 i doprowadzili do remisu 2-2 w meczu.

Pierwsza akcja tie-breaka należała do Politechniki, a konkretnie do Wojciecha Żalińskiego, który poradził sobie z blokiem rywali i skończył atak. Stołeczni mogli od razu powiększyć prowadzenie, ale z kontry w aut uderzył Krzysztof Wierzbowski; 1:1. Rzeszowianie bardzo chcieli zaskoczyć warszawian zagrywką, ale nie mieli szczęścia, a ich serwisy lądowały w siatce lub poza boiskiem. Nie poradzili sobie także w przyjęciu. Nieporozumienie w ich szeregach dało Politechnice prowadzenie 5:3. Gyorgy Grozer momentalnie doprowadził jednak do remisu po 6. Olieg Achrem natomiast atakiem z kontry doprowadził do zmiany stron; 8:7 dla Resovii. Następna akcja także należała do przyjezdnych, a punkt zdobył Grozer; podenerwowany trener Radosław Panas wziął czas. „Inżynierowie” poprawili swoją grę, ale nadal nie mogli zatrzymać atakującego reprezentacji Niemiec, do którego niemal wszystkie w tym momencie piłki kierował rozgrywający Lukas Tichacek; 13:11 dla Resovii. Chwilę później rzeszowianie mieli już pierwszą piłkę setową, Marko Bojić bowiem w pojedynkę zatrzymał Marcina Nowaka. Radosław Panas poprosił o kolejny czas. Po wznowieniu gry mocnym atakiem popisał się Grzegorz Szymański; 14:12 dla gości.  W następnej akcji Grozer zaatkował w aut. Nadzieje kibiców Politechniki odżyły. Grozer rzadko myli się jednak dwa razy z rzędu. Nie pomylił się i tym razem. Jego atak z prawego skrzydła zakończył mecz. Asseco Resovia Rzeszów wygrała 15:13 i zapisała na swoje konto dwa punkty. Politechnice zaś pozostało cieszyć się z jednego „oczka”.

Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Gyorgy Grozera.

AZS Politechnika Warszawska - Asseco Resovia Rzeszów
2-3 (25:20, 17:25, 25:23, 17:25, 13:15)

Skład Politechniki: Patrick Steuerwald, Paweł Mikołajczak, Wojciech Żaliński, Krzysztof Wierzbowski, Ardo Kreek, Marcin Nowak, Damian Wojtaszek (libero) oraz Janusz Gałązka, Maciej Krzywiecki, Grzegorz Szymański, Maciej Gorzkiewicz;

Skład Resovii: Lukas Tichacek, Gyorgy Grozer, Paul Lotman, Olieg Achrem, Piotr Nowakowski, Łukasz Perłowski, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Marko Bojić, Maciej Dobrowolski, Adrian Gontariu, Wojciech Grzyb.