AZS Politechnika Warszawska

14.10.12
Pierwsze zwycięstwo! Jastrzębski Węgiel pokonany!



AZS Politechnika Warszawska sprawiła dużą niespodziankę. W meczu drugiej kolejki PlusLigi 3-1 pokonała jednego z faworytów do mistrzostwa Polski - Jastrzębski Węgiel.

Podopieczni Jakuba Bednaruka pokazali klasę. Od gwiazd siatkówki z Jastrzębia prezentowali się znacznie lepiej w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Grzegorz Szymański pobił na głowę Michała Łasko, Fabian Drzyzga był zdecydowanie lepszy od Simona Tischera, a Maciej Pawliński na tle Michała Kubiaka i Matteo Martino wypadł naprawdę wyśmienicie. – Już w Kędzierzynie pokazaliśmy, że czołowe zespoły powinny nas się bać. Do zwycięstwa jednak trochę nam zabrakło. Wyciągnęliśmy wnioski i dziś możemy się radować – skomentował szczęśliwy trener Jakub Bednaruk.

Dla Politechniki spotkanie rozpoczęło się wręcz koncertowo. Seria bloków Macieja Zajdera, kiwka w wykonaniu Macieja Pawlińskiego oraz as serwisowy Fabiana Drzyzgi pozwoliły stołecznym zejść na pierwszą przerwę techniczną przy prowadzeniu 8:2. Jastrzębianie natomiast przy głośnym dopingu warszawskiej publiczności nie potrafili się odnaleźć. W boisko trafić nie mogli Michał Łasko i Matteo Martino. Efekt? 13:6 dla Politechniki. Przyjezdni jednak nie zamierzali się poddawać. Przy zagrywkach Simona Tischera szybko zmniejszyli stratę o trzy „oczka” i o czas poprosił trener Jakub Bednaruk; 13:9. Przerwa nie przyniosła rezultatu, problemy z przyjęciem miał bowiem Krzysztof Wierzbowski. Szkoleniowiec szybko zareagował i wprowadził na boisko Pawła Siezieniewskiego. Wybiło to z rytmu gości, którzy nie przyjęli zagrywki Grzegorza Szymańskiego, a następnie zepsuli dwa ataki; 20:14. Kiedy zaś Zajder zaatakował z przechodzącej, a Siezieniewski w efektowny sposób zakończył kontrę, Politechnika prowadziła już 22:14. Po kolejnej akcji Siezieniewskiego warszawianie mieli piłkę setową; 24:17. Pierwszą obronili przyjezdni. Przy drugiej wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Mateusz Malinowski zaserwował w pół siatki. Politechnika ku uciesze publiczności wygrała więc 25:18.

W drugim secie Politechnika ani myślała zwalniać tempa. Na przerwie technicznej prowadziła 8:5, a chwilę później za sprawą kapitalnego bloku Marcina Nowaka na Michale Łasko – 10:5. Reprezentant Włoch miał wyraźnie słabszy dzień. W ataku mylił się na potęgę, a w polu zagrywki nie stanowił dla stołecznych żadnego zagrożenia. Trener Lorenzo Bernardi szybko więc zastąpił go Mateuszem Malinowskim. Na boisko wprowadził też rezerwowego rozgrywającego – Tiago Violasa. Dla młodych graczy był to dobry sprawdzian, ich koledzy bowiem słabo radzili sobie z przyjęciem. Po błędzie w tym elemencie Damiana Wojtaszka kontrę wykorzystał Marcin Nowak i zespoły zeszły na drugą przerwę na kosmetykę parkietu przy prowadzeniu „Inżynierów” 16:12. Po wznowieniu gry asem serwisowym popisał się Maciej Pawliński, a Krzysztof Wierzbowski zatrzymał Matteo Martino; 18:12. Koncert Politechniki zatem trwał i trwał. „Dyrygował” nim Fabian Drzyzga, który nie tylko świetnie rozgrywał, ale i dał popis w polu zagrywki. To za jego sprawą rywale mylili się na siatce (dwa błędy przełożenia rąk), a Pawliński i Wierzbowski wykorzystywali kontry. Ostatnia akcja należała do Macieja Zajdera, który zablokował Martino. Warszawianie po raz drugi wygrali 25:18 i zdobyli pierwszy w sezonie 2012/2013 punkt do ligowej tabeli.

Warszawska drużyna chciała pójść za ciosem i wygrać 3–0. Doskonałe zawody rozgrywał Grzegorz Szymański, który zdaje się przeżywać drugą młodość. Kończył niemal wszystkie posyłane do niego piłki i dał swojemu zespołowi prowadzenie 8:6. Jastrzębian z kolei do walki podrywał Matteo Martino. Po kontrze w jego wykonaniu ekipa ze Śląska doprowadziła do remisu, a chwilę później – po błędach warszawian – wyszła na prowadzenie 14:12. Dalej zaś mogła kontrolować przebieg seta; 17:15, 19:17, 21:19. Przy zagrywce Simona Tischera stołecznym przydarzył się jeszcze przestój. Ataki w aut posłali wprowadzony Paweł Siezieniewski i Marcin Nowak; 24:19 dla Jastrzębskiego Węgla. Stołeczni jednak zawzięcie się bronili. Blok Fabiana Drzyzgi i punktowa zagrywka Pawlińskiego oddaliły widmo porażki, ale tylko na moment. Wyrok wykonał Martino, który obił ręce warszawian i dał swojej drużynie wygraną 25:21.

W czwartej odsłonie Jastrzębski Węgiel po atakach Michała Kubiaka wyszedł na prowadzenie 3:1. „Inżynierowie” momentalnie odrobili stratę, a zaraz potem – dzięki kontrze Macieja Pawlińskiego i autowemu zbiciu Matteo Martino – wyszli na prowadzenie 6:4. Kiedy włoski przyjmujący pomylił się po raz kolejny, Lorenzo Bernardi poprosił o czas; 14:10 dla stołecznych. Przerwa przyniosła efekt. Russell Holmes zagrywką najpierw uniemożliwił Politechnice rozegranie akcji, a następnie zdobył punkt. Przyjezdni doprowadzili więc do remisu po 17. Sprawy w swoje ręce wziął wtedy Wierzbowski, który atakiem z szóstej strefy znów wyprowadził Politechnikę na prowadzenie; 19:18. Jastrzębianie nie wytrzymali presji. Przy stanie 22:21 dla ekipy Jakuba Bednaruka chybił Michał Łasko. W następnej akcji asa serwisowego na swoje konto zapisał Pawliński i Politechnika miała piłkę meczową. Spotkanie w pierwszym uderzeniu zakończyć mógł Wierzbowski, ale nadział się na blok Martino. Przy drugiej szansie natomiast kontrę wykorzystał Łasko; 24:23. Siatkarze z Jastrzębia mieli możliwość doprowadzenia do remisu, ale fatalny błąd popełnił Simon Tischer. Przy próbie wystawy piłka została mu w rękach i sędzia odgwizdał koniec meczu. Politechnika wygrała 25:23 i cały mecz 3–1.

MVP spotkania wybrany został Maciej Pawliński. Przyjmujący Politechniki zdobył dziewiętnaście punktów, z czego trzynaście atakiem (pięćdziesiąt dziewięć proc. skuteczności) i po trzy zagrywką i blokiem.

AZS Politechnika Warszawska – Jastrzębski Węgiel
3-1 (25:18, 25:18, 21:25, 25:23)


Skład Politechniki: Fabian Drzyzga, Grzegorz Szymański, Maciej Pawliński, Krzysztof Wierzbowski, Marcin Nowak, Maciej Zajder, Michał Potera (libero) oraz Paweł Siezieniewski, Maciej Olenderek (libero);

Skład Jastrzębskiego Węgla: Simon Tischer, Michał Łasko, Matteo Martino, Michał Kubiak, Russell Holmes, Patryk Czarnowski, Damian Wojtaszek (libero) oraz Mateusz Malinowski, Thiago Violas.


Aut.: Adrian Komorowski, fot.: Tomasz Adamaszek